8 lipca 2026 roku, o godzinie 18:04 do mety w Grindelwald dobiegła Alina Wyleżałek.Wygrała Eiger Ultra Trail! W klasyfikacji open zajęła bardzo wysokie 9. Miejsce!
100 km + 6400 m przebiegła w czasie 14:01:24.
Według rankingu ITRA jest to dopiero 3 zwycięstwo w karierze Aliny Wyleżałek, ale…
- 3 x srebrny medal Mistrzostw Polski na dystansie Long Trail (2023, 2024, 2025).
- 48. miejsce na Mistrzostwach świata rozgrywanych w Hiszpanii (Canfranc, 2025).
- Bardzo prestiżowe Lavaredo Ultra Trail ukończone w 2024 roku na 4. miejscu.
Brawo! Ale? Wróćmy do zwycięstwa w Szwajcarii, zatem niezwłocznie zapraszam do rozmowy .
-----
- Rozmawialiśmy wielokrotnie przed i po zawodach, autentycznie nie sprawdzałaś listy startowej?
Nie sprawdzałam, wychodzę z założenia, że nie mam wpływu na warunki atmosferyczne na trasie i poziom sportowy rywalek.
- Nie znałaś praktycznie trasy, jak zatem wyglądały Twoje przygotowania?
To prawda – nie znałam w ogóle trasy. Standardowo do trudniejszych tras z większą ilością przewyższenia najlepsze są nasze Tatry. Miesiąc wcześniej startowałam w Mistrzostwach Polski rozgrywanych w ramach Tatra Fest. Przygotowania do tego biegu były automatycznie bardzo dobrym bodźcem treningowym do Eiger Ultra Trail.
- Jak oceniasz trasę?
Trasa jest przepiękna i urozmaicona, można było nacieszyć oko widokami, chociaż przez zmienne warunki atmosferyczne nie wszystko było widoczne. Bardzo podobał mi się fragment na First i na Kleine Scheidegg – tylko te dwa fragmenty pamiętam nie z samej trasy tylko z wycieczki dwa dni po (gdyby nie taśmy i oznaczenia to nawet bym się nie zorientowała, że tamtędy biegłam ).
- Subiektywnie najtrudniejszy fragment?
Najtrudniejszy był dla mnie zbieg przez las na ok. 30 – 40 km z mega dużą ilością korzeni i wielkich kamieni oraz ostatnie 30 km na zbiegach, gdzie moje nogi odmówiły szybkiego zbiegania – czwórki skasowało mi totalnie.
- Wróćmy do Twojego biegu, czy można powiedzieć, że to był bieg idealny?
Nie był to bieg idealny. Po kontuzji stawu skokowego w czerwcu bałam się puścić nogę na zbiegach, a po dwóch lekkich podkręceniach tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jestem gotowa na większe szaleństwa. Najważniejsze dla mnie było wejść w dobry stały i równy rytm i utrzymać go do mety. Myślę, że się udało. Wiem, że można było pobiec ten bieg szybciej, ale jestem zadowolona z tego, że i tak wyszło w miarę przyzwoicie. Natomiast żołądek spisał się na medal i nie miałam żadnych problemów pod tym kątem.
- Jak oceniasz organizację?
Do organizacji nie mam nic do zarzucenia – zero kolejki w biurze zawodów, szybko i sprawnie. Na starcie fajna atmosfera. Dekoracja tak samo. W pakiecie super ręcznik, chociaż nie przywiązuje wagi do pakietów. Na mecie koszulka finishera.
- Rozmawialiśmy wiele razy i nasuwa się wniosek – drogo, ale czy warto przymknąć oko na wysokie ceny i zapisać w kalendarzu Eiger Ultra-Trail?
Zdecydowanie tanio nie jest, ale warto – Szwajcaria jest piękna, zielona, czysta, mają przepiękne góry. Jak ktoś sensownie poukłada klocki, to jest w stanie za rozsądne pieniądze doświadczyć niesamowitych wrażeń.
- Na koniec, jakie masz plany startowe na ten sezon i na przyszłość?
Na dzień dzisiejszy – start na Chudym Wawrzyńcu na dystansie 50 km. Koniec sierpnia – CCC (100 km). Dalej nie wiem, ale na pewno coś pobiegnę – oby tylko zdrowie dopisało .
Dodaj komentarz
Komentarze